Stęskniłem się za Tobą.
To drugi raz, jak mi to napisałeś dzisiaj. Chyba uwiecznię to w notce na blogu.
Napisz.
Ale napisz też: dziękuję Ci za to, że jesteś, bo to właśnie Ty nauczyłaś mnie kochać.
Może złamię swoją obietnicę i dodam komentarz?
Brakuje mi Twoich komentarzy.
Wiesz, cieszę się, że zrobiłam to formatowanie dysku i nie mam jeszcze podłączonego SKYPA ani kamerki. Dzięki temu będę miała zapis naszej rozmowy.
Chociaż z drugiej strony żal tego, co miałam na komputerze.
****************
Dzisiejszego wieczoru powiedział, że tęskni, że odlicza godziny, minuty, sekundy tych sześciu dni i siedmiu nocy, które pozostały do Jego powrotu.
Wtedy poczułam coś dziwnego...
Nie da się tego opisać.
Tego cudownego ukłucia w okolicach serca. Poczułam się taka szczęśliwa, wiedząc, że jednak jestem Mu potrzebna, że zaistniałam kiedyś w Jego życiu i jestem tam nadal.
I chociaż cisza znowu gra stukaniem deszczu o parapet okienny - wtórując moim smutkom, bo też tęsknię - to jestem szczęśliwa.
Strasznie za Nim tęsknię.
On chyba nawet nie wie jak bardzo...
Po tym niespodziewanym przyjeździe na te trzy dni, które i tak musiałam dzielić z Jego Mamą, jest mi trudniej niż dwa miesiące temu.
Trzy dni.
I te kilkanaście godzin z nich wyrwane.
Ile ich było?
Niecałe czternaście.
Zegar tykał jak szalony... coraz prędzej i prędzej... i czasu tak bardzo brakowało...
A tak bardzo chciałam ten czas zatrzymać...
*******
Zatrzymam czas
Odnajdując siebie w nieskończoności
spadam wszechświatem
w głodną dłoń. Zdobywam wszystko.
Chwilą gwiazdy zaprzęgam
w drogę marzeń. Zatapiam smutki,
krzyczący wiatr, ciszę wieczorów.
Pozbieram słowa i dłoni wianek splotę.
w księżyc i gwiazdy. Twoje imię ułożę
początkiem i zakończeniem tęsknoty.
Tylko nie ściągaj mnie na ziemię.
(tęsknię)