*** Zapach jabłek...

2011-03-24 02:16:48

Czuje sie fatalnie.
Od tygodnia praktycznie nie wychodzę z łóżka w którym przesypiam pół doby.
Mdłości...
Mdli mnie na widok jedzenia, mdli, gdy pomyślę, ze mdłości mają kobiety w ciąży i że mnie też powinno mdlić, mdli, gdy poczuję jakiś bardziej intensywny zapach.
Moj zmysł powonienia tysiąckrotnie chyba się wyostrzył... niczym pies myśliwski zaczynam wyczuwać najrożniejsze niuanse zapachów, które znów powodują mdłości.
Czyżby mój organizm w ten sposób buntował się przed tym, co jest dla niego czymś obcym?

Za jednym zapachem tęsknię - aromatem świeżych jabłek.
Ale nie takich, które można dostać aktualnie w sklepach lub na bazarze.
Te pachną słodkawo.

Marze, żeby dłońmi objąć jabłko z jabłoni rosnącej - w czasach mojego dzieciństwa - przy garażu.

Pod koniec lipca z jabloni tej zaczynały spadać jabłka: czerwono-bialo-seledynowe, nie z rumieńcem ale kolorowe drobnymi paseczkami biegnącymi od nasady ogonka aż do szypułki... kruche i białe w środku... lekko kwaskowate... aromatyczne aż do bólu skręcającego mnie teraz gdzieś wewnątrz na wspomnienie tamtego zapachu...
Najpiękniejsze zawsze leżaly na dachu garażu. Te, ktore leżały w trawie zbierała babcia i robiła z nich pyszną szarlotkę.
Wchodziłam na uchylone drzwi garażu i długim patykiem, bardzo ostrożnie, przyciągałam taką aromatyczną, rozgrzaną letnim słońcem kulę w swoim kierunku, żeby pochwycić w dłoń, zatopić w niej zęby i rozkoszować się aromatem.

skomentuj (5)


Strona główna