Noc za krótka na sen...

2007-02-25 02:46:58

Na mojej skórze iskrzą ślady pocałunków.


W miejscach, gdzie płonie nerwowość oczekiwania, pisana gęstniejącym pożądaniem na dotyk Twoich ust, zapowiedzią rozkoszy kurczy się przestrzeń.

Poza granicą dotyku poznaję wieczność nienasycenia, półcienie szeptów, bezprawie grawitacji.


Gdzieś pomiędzy labiryntem złudzeń a krainą snów, pomiędzy nocą a dniem, palcami rąk sięgam dachów piekła, rozbieganą ciemnością ulatuję i opadam z ziemi do nieba, rozkołysaną ciszę zamykam w Twoich ramionach, wchłaniam miłość namiętnie niczym gąbka.


Rozsmakowuję się w muśnięciach linii papilarnych dłoni, wyrzeźbiających kształt piersi, przesiąkam Twoim zapachem, ubieram w pożądanie koniuszek języka, szukając głębi w oczach - wnikam nienasyceniem.


W środku już nie-ja.

Z każdym dniem coraz więcej Ciebie we mnie.

Ogromne nienasycenie.

Erotyzm.

W każdym spojrzeniu.

Ruchu ciała.

Dotyku.

Słowie.


Jestem pełna... miodu od naszego prawie-miodowego miesiąca, jak herbata albo jak pasieka.

Uśmiech w kolorze zgaszonego światła, ręce drżące rozsmakowaniem powstrzymywania pośpiechu, szelest ust na skórze, zamknięty w dłoni krzyk, z wdychanych słów warkocze szczęścia.


Już wiem co znaczy potrzebować Ciebie niczym powietrza.



skomentuj (16)


Strona główna