Mgielnia oferta...

2006-11-28 22:59:01

Mgła rozpostarła swój muślinowy oddech nad ogrodem, otuliła krzak róży, rozmyła w zaokiennym kadrze zarys smukłego pędu.

Od dwu dni świat - w tej mgle - stał się bajkowym, tajemniczym, bezwymiarowym.


Pomrukuje ekspres do kawy, napełniając swoje wnętrze kolejnymi barami syczenia.

Cicho sączy się śpiew Katarzyny Groniec z płyty Metro:


Sens niemówionych słów,
Dżwięk niezagranych nut,
Blask niezapalonych jeszcze lamp.
Nie mów nic, czy słyszysz mnie w zamęcie wokół nas?

Dźwięk niezagranych nut.
Sens niewyznanych słów.
W mrok, w tunel miłości ze mną wejdź.
Nie mów nic, na strunach szyn orkiestra może grać.



Rozśpiewało się to moje życie, rozwirowało, roztańczyło.Szczęściem wymościłam pajęczyny tęsknot.


Myśli przycupnęły na parapecie i śmieją się do tej perłowości za oknem.


Daremnie staram się je uporządkować - rozbiegane, wesołe, pędzą gdzieś w przestrzeń, i po chwili rozpromienione wracają, by odnaleźć w pamięci Twój obraz, słowa, gesty.


Kolejny raz czytam wczorajszy sms od Ciebie, z "tuż przed zaśnięciem", po otrzymaniu którego musiałam zadzwonić:


Bladze wsrod rozpalajacych sie gwiazd.
O Tobie im opowiadam. O kobiecie, ktora tesknote przywoluje i serce wypelnia. I o Twojej czulosci, co swiat usmiechem slonca zdobi.

Niebu o Nas opowiadam.

Tylko pokochaj mnie....

Wiem, ze to tak bardzo wiele...



Tej nocy wyszeptałeś:
Kiedy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca".


Nie jestem smutna.

Radością kocham

pożogę słonecznych zachodów

i bezdenny atrament snu,

w którym noc topi gwiazdy...

Kocham błękity przebudzeń,

deszczową szarość

i tę dzisiejszą mgielność.


I kocham księżyc wniebowzięty,

który ma dwoje ust

całującoszepczących,

i czworo oczu

zewsządpatrzących,

i jedno miękkie ucho

wybrokatowane.


Wtulam się w ucho księżyca,

powtarzam zaklęcia,

i liczę na gwiazdach: zechce - nie zechce.

Wymykają się gwiazdy palcom,

fruwają w aksamitności,

tłuką skrzydłami niepewność...


I już wiem.

Pasjans życia odkrywa karty

miodnym wynikiem.

Już umiem oddychać myślami,

by zagościć w „nie odrobinę”

wspomnieniami,

pocałunkami wspomnień

pięknych słów.

Muzyką,

błogością czekolady,

by nut, dźwięków nazbierać

całe kieszenie

i od dzisiaj

nucić,

grać,

śpiewać,

superatą natchnienia.


Dziś

mogłabym wydziergać

z tych słów wiersz

i podarować go komuś

- na mikołajki

albo pod choinkę.


Wiersz

wyłącznie do osobistego użytku.

Bardzo.

Niewymownie.

Nie do uwierzenia.

To komu wiersz?

Komu?



skomentuj (1)


Strona główna