Gdy pytam znajomych: czy marzysz? najczęściej widzę jedynie uśmiech na ich twarzach, którym starają się zamaskować zaskoczenie.
Jasne - mówią , każdy o czymś marzy!
Nie daję za wygraną : ale o czym Ty marzysz?
I widzę jak gorączkowo szukają sami w sobie odpowiedzi na to pytanie. Jeśli pada odpowiedz, to częściej z kategorii "mieć" niż "być".
Marzą o samodzielnym mieszkaniu, meblach, tropikalnych wczasach, super bucikach z wystawy, o nowym aucie, rodzinie.
Wśród osób starszych pojawia się marzenie związane ze zdrowiem, stabilizacją, itd...
Czasami spotykamy osobę, która marzy o posiadaniu na wyłączność innego człowieka.
Wtedy nadrzędnym celem takiej osoby jest - poprzez stopniowe uzależnienie od siebie wybranej ofiary - całkowite jej podporządkowanie.
Często osoba taka cel ostateczny stara się osiągnąć poprzez dominację.
To typ osoby, która dopiero po ”wchłonięciu” swojej upatrzonej ofiary, uczynieniu z niej części samego siebie, podnosi swoją samoocenę, i dopiero wówczas wie, że żyje.
Czy w ten sposób ucieka od swojej samotności?
Czy tak wypełnia poczucie pustki?
Niekiedy metody, którymi się posługuje przekraczają ustanowione granice prawa.
Śledzenie ofiary, chodzenie za nią, wystawanie godzinami w pobliżu domu, zbieranie wszystkich możliwych informacji o ofierze, trybie jej życia, znajomych, przyzwyczajeniach, pisanie setek sms-ów, wydzwanianie w najróżniejszych porach dnia i nocy, głuche telefony, upiorne dyszenie w słuchawce, nachodzenie, prześladowanie – to tylko te z rodzaju „niewinnych” metod działania.
Czasami bywa, że grozi swojej ofierze podczas kontaktu w cztery oczy, czasami groźby te wprowadza w czyn.
To nękacz.
Jego ofiarą może stać się każdy człowiek, jest jednak kilka kryteriów, którymi kieruje się on przy jej wyborze.
Przede wszystkim łatwo rozpoznaje osoby, które potrzebują akceptacji.
Inną grupą ryzyka są osoby wrażliwe, życzliwe ludziom i skłonne do bezinteresownej pomocy. Nękacz bardzo często bierze życzliwość za objaw słabości i ktoś, kto z początku zwyczajnie chciał mu pomóc, łatwo może zostać wmanipulowany w niewygodną sytuację.
Kim jest taki człowiek?
Zdarza się, że osoba taką jest były partner, który nie przyjął do wiadomości odejścia i śledzi , pisze listy, smsy i e-maile, dzwoni do Nasi naszych wspólnych znajomych lub po prostu prześladuje. Nie potrafi pogodzić się z zakończeniem związku i swoim natręctwem próbuje wpłynąć na decyzję eks-partnera, licząc, że wszystko będzie "po staremu".
Bywa, że jest to osoba przypadkowo poznana, która miesiącami wydzwania, proponując spotkanie.
Czasami jest to natrętny gość, którego nie możemy pozbyć się z domu.
Może to być cichy wielbiciel, który z czasem stale chce przebywać z upatrzoną ofiarą, zadaje mnóstwo pytań dotyczących jej życia. Po bardzo krótkim czasie zna całą rodzinę i wszystkich znajomych, ma wszystkie możliwe adresy i numery telefonów.
Często zagarnia rzeczy od swojej upatrzonej ofiary oraz znajomych.
W miarę upływu czasu, w relacji z nękaczem, pojawia się forma szantażu: bez Ciebie nie istnieję, nie mogę żyć, należymy do siebie, będziemy aż do śmierci.
Pojawiają się prośby i groźby.
Osoba taka grozi samobójstwem lub samookaleczeniem, zabójstwem lub okaleczeniem, pobiciem i publicznym ujawnieniem szczegółów z osobistego życia, błaga o litość lub zapewnia o szalonej miłości.
Stosuje różnego rodzaju gadżety mające na celu uwiarygodnienie tych słów.
Próby zniknięcia z życia nękacza nie zawsze są możliwe do zrealizowania.
Wszak każdy z nas ma miejsce zamieszkania, pracy, nauki znajomych czy też rodzinę.
Odtrącony nękacz nie musi już pragnąć wspólnego życia w zgodzie.
Chce tylko, aby pomiędzy nim a ofiarą w dalszym ciągu trwała jakakolwiek relacja, aby cokolwiek się działo, jego pragnieniem nie jest sympatia, tylko potrzeba uwagi.
Żyje energią, jaką mu się poświęca.
Tak naprawdę liczy się nie to, czy z nim mieszkamy, ale to, by COKOLWIEK się działo.
Niech to będzie nawet sprawa sądowa, którą mu założymy za prześladowanie, niech to będzie wysyłanie na niego policji, niech to będzie list pełen inwektyw i gróźb - dla nękacza wszystko to jest w jakiś sposób satysfakcjonujące, ponieważ wszystko to wypełnia pustkę w jego życiu i jest dla jego chorej psychiki jakąś formą związku.
Jeśli go przez wsadzą do więzienia, nękacz nie posiada się ze szczęścia.
Oto jesteście już na wieki związani - ty jesteś Krzywdzicielem, a on Pokrzywdzonym i Prześladowanym.
Ma teraz podstawy by cię ścigać i myśleć o tobie.
W jego chorej wyobraźni jesteście teraz jak wilk i zając - na zawsze razem.
Połączeni konfliktem, czy miłością - nie ma to dla niego większego znaczenia.
Nie jest ważne, na jakich zasadach opiera się kontakt między nim a drugą stroną, najważniejsze jest by był i stosuje tutaj najprzeróżniejsze metody:
- od finansowego uzależnienia ofiary do uzależnienia się od niej (jeśli mnie odrzucisz, będę bez środków do życia. Zginę, a Ty będziesz temu winien, zostanę narkomanem, alkoholikiem, przestępcą);
- od zadręczania swoimi psychologicznymi problemami do faktycznego pijaństwa czy odurzania się narkotykami;
- od manipulowania zasadą wzajemności, poprzez gloryfikację ofiary, bombardowanie miłością i pseudoopieką, aż do wywołania poczucia winy;
- od wywołania u ofiary huśtawki emocjonalnej, poprzez obniżanie jej samooceny aż do samookaleczeń, pozorowanych samobójstw;
- od gróźb, pobić do znęcania się fizycznego, niszczenia mienia, porwań a
nawet zabójstwa.
Wachlarz metod jest nieograniczony, często metody te stosowane są łącznie.
Nękacz nie jest zdolny istnieć samodzielnie i nie uznaje najmniejszych
odrębności.
Stopniowo uzależni od siebie ofiarę całkowicie. Odetnie jej wszelkie kontakty ze światem, pozbawi możliwości wychodzenia z domu, odetnie niezależność finansową, przejmie własność i wydobędzie każdą tajemnicę. Jest jak wirus wprowadzony do organizmu, który raz wpuszczony, wgryza się w każdą funkcję ciała i wszędzie jest obecny.
Jest dziko zazdrosny.
Jakakolwiek ugoda z taką osobą jest niemożliwa, gdyby jej na to pozwolić nękacz "pożre" z czasem swoją ofiarę.
Próby wynegocjowania od nękacza, aby się odczepił są bezcelowe.
Nękacz specjalnie przedłuża takie negocjacje w nieskończoność, wywleka winy prawdziwe i urojone, targuje się i stosuje tysiące sztuczek.
Nie ma żadnej granicy jego zaborczości i cokolwiek z nim się wynegocjonuje, zadowoli go to tylko na jakiś czas.
Prędzej czy później przekroczy on każdą granicę i nie pozostawi żadnej wolnej przestrzeni.
Zanim zaczniemy uciekać przed nękaczem w kłamstwa, dobrze jest uświadomić sobie, że mamy osobiste prawo do dysponowania swoim czasem, swoim mieszkaniem oraz do nie kontaktowania się z osobami niepożądanymi.
W przeciwstawieniu się nękaczowi najważniejszą bronią jest konsekwencja i asertywność.
Jeśli obiecaliśmy mu, że więcej się do niego nie odezwiemy, dotrzymajmy obietnicy.
W przeciwnym razie przestanie brać nasze słowa na poważnie.
Jedyną skuteczną metodą na nękającą nas osobę jest jasne, dobitne poinformowanie jej, że przerywamy wszelkie kontakty z nią.
Bez argumentowania i tłumaczenia się.
Niestety, nie wszyscy nękacze dają się zbyć w ten sposób.
Jeżeli nękaczem okaże się osoba przejawiająca skłonności do przemocy, może się zdarzyć, że na odrzucenie zareaguje agresją.
Wtedy powinniśmy zgłosić sprawę na policję, ponieważ jest to naruszenie naszej nietykalności.
Jeśli tego nie zrobimy, może być to sygnał dla agresora, że zgadzamy się na takie traktowanie.
I w tym momencie wpadamy w błędne koło. Wszak dla nękacza najistotniejszym jest, by w relacji pomiędzy katem a ofiarą cokolwiek się działo.
I nie oczekujmy, że nękacz prędko się odczepi.
Nękanie może trwać miesiącami a nawet latami, aż do momentu, gdy prześladowca znajdzie sobie inną ofiarę na nasze miejsce.
Bo bez niej nie potrafi żyć.
Może więc bardziej odpowiednią metodą pozbycia się dręczyciela będzie posłużenie się taką techniką, żeby zlecić nękanie go osobie trzeciej?
Wszak znamy jego maila, adres, inne dane.
Można to wykorzystać i urządzić mu niezłe piekło, bez ujawniania własnego w tym piekle udziału.
Znajomy, z którym kontaktowałam się w sprawie zapisania na kurs samoobrony, przedstawił mi swoje stanowisko: ja swoje sprawy zawsze staram się załatwiac osobiście i ostatecznie.
Nie chcę wchodzić w żadne układy zależności, które ktoś mogłby kiedyś wykorzystać.
Ale jeśli tego wymagałoby bezpieczenstwo moje, czy też moich bliskich, nie wiem do czego
byłbym skłonny się posunąć.
Taki już jest ten swiat.